
- 1 listopada, 2022
- przeczytasz w 6 minut
W kościele ewangelicko-augsburskim Opatrzności Bożej w Piasku odprawiane były Msze przez duchownego związanego z Bractwem Kapłańskim św. Piusa X (FSSPX). Z prośbą do luteran, bez wiedzy rzymskokatolickiego ordynariusza gliwickiego, zwróciły się osoby świeckie,...
Lefebryści modlili się pod Lutrem — śląski “ekumenizm” pod przykrywką
W kościele ewangelicko-augsburskim Opatrzności Bożej w Piasku odprawiane były Msze przez duchownego związanego z Bractwem Kapłańskim św. Piusa X (FSSPX). Z prośbą do luteran, bez wiedzy rzymskokatolickiego ordynariusza gliwickiego, zwróciły się osoby świeckie, którymi opiekował się duchowny diecezji gliwickiej. Ten przeszedł niedawno z grupą wiernych do lefebrystów. W Święto Reformacji (31 października) lefebryści mieli odprawić ostatnią Mszę, ale po interwencji władz Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego tak się nie stało.
Pod koniec sierpnia 2022 roku osoba prywatna zwróciła się w imieniu Fundacji „Pro Multis” z pismem do proboszcza Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Częstochowie ks. Adama Glajcara. Prośba dotyczyła udostępnienia kościoła, należącego do częstochowskiej parafii. W piśmie wnioskodawca poinformował, że celem statutowym fundacji jest „propagowanie wartości i zasad chrześcijańskich na polu kulturalnym, oświatowym i religijnym, działającej na rzecz Środowiska Wiernych Tradycji Łacińskiej”.
O samej Fundacji wiadomo niewiele. Strona internetowa jest dość skąpa i oprócz godzin nabożeństw w nowej lokalizacji w Herbach (woj. śląskie) znajduje się niewiele informacji. Fundacja zachęca jednak do udziału w wykładzie duchownego FSSPX zatytułowanym “Kryzys w Kościele. Jakie są jego przyczyny? Gdzie szukać ratunku?” Przedsięwzięcie współorganizuje Ruch Narodowy w Gliwicach.
We wspomnianym piśmie z sierpnia br. adresat zwraca się do luterańskiego proboszcza (z zachowaniem tytulatury, choć niepełnej) z prośbą o udostępnienie kaplicy wyłącznie na cele religijne do odprawiania nabożeństw w tradycyjnym rycie rzymskim dla grupy ok. 100 wiernych. Okres udostępnienia kościoła zaplanowano na dwa miesiące z perspektywą przedłużenia na kolejny miesiąc.
Lefebryści modlą się pod Lutrem
Zgodnie z obowiązującym w Kościele Ewangelicko-Augsburskim prawem pismo trafiło na posiedzenie Rady Parafialnej, która wyraziła zgodę na udostępnienie kościoła. Nie dopilnowano jednak sprawdzenia, jakie środowisko stoi konkretnie za Fundacją. Czujność proboszcza i Rady Parafialnej mogła uśpić informacja podana w piśmie, że wspólnotą opiekować się ma “inkardynowany w diecezji gliwickiej” ks. Marcin Rosa. Ponieważ Parafia w Częstochowie, której kościoły i kaplicy znajdują się na terenie archidiecezji częstochowskiej i diecezji gliwickiej, posiada poprawne kontakty ekumeniczne z powyższymi, zdecydowano się w duchu solidarności ekumenicznej pozytywnie odpowiedzieć na prośbę grupy. Zresztą, nie była to decyzja kontrowersyjna, gdyż kościoły luterańskie były/są udostępniane na Msze rzymskokatolickie i mariawickie (ze wzajemnością) oraz na nabożeństwa innych wyznań, głównie protestanckich.
Msze lefebrystów odbywały się w luterańskim kościele w sposób niezakłócony. Wynajmujący utrzymywali kościół w należytej czystości i użytkowali zgodnie z przeznaczeniem. XVIII-wieczny kościół Opatrzności Bożej w Piasku (pow. lubieniecki) jest doskonale przystosowany także do celebracji mszy w rycie nadzwyczajnym, którą tradycjonaliści – odwołując się od słów papieża Piusa V – nazywają Mszą Wszechczasów. W kościele znajduje się typowy dla wielu ewangelickich kościołów ołtarz ambonowy, zbudowany w stylu późnobarokowym.
Co ciekawe, w kościele znajduje się statua Chrystusa (wzorowana na kopenhaskim Thorwaldsenie), a naprzeciw… figura Lutra trzymającego w ręku Pismo Święte. Jest to fakt szczególnie smakowity wobec faktu, że lefebryści, jak i inne – mniej lub bardziej radykalne środowiska związane z tzw. Tradycją – negują dialog ekumeniczny ostatnich papieży, a rozpoczęty od Soboru Watykańskiego II. To właśnie w środowiskach tradycjonalistycznych rozpacza się nad protestantyzacją współczesnego katolicyzmu, a Lutra postrzega się jako głównego herezjarchę, który zdetonował mityczną christianitas.
Nieposłuszeństwo wobec biskupa
Sytuacja nabrała innej dynamiki po 28 października br. Tego dnia wikariusz generalny diecezji gliwickiej w osobie biskupa pomocniczego Andrzeja Iwaneckiego wydał komunikat odnośnie działalności ks. Marcina Rosy (Nr 1971/22/RG), stwierdzając, że swoją dzielnością duszpasterską ks. Rosa okazał nieposłuszeństwo swojemu biskupowi diecezjalnemu.
Wynikało ono z nieprzyjęcia dekretu ordynariusza, kierującego duchownego do jednej z parafii w Zabrzu do posługi wikariusza, a także – wbrew zakazowi — budową miejsca kultu w miejscowości Bukowiec na terenie Parafii w Strzebiniu. Trzecim zarzutem jest sprawowanie tzw. Mszy Trydenckiej bez zgody biskupa gliwickiego „w zborze Ewangelicko-Augsburskim w Piasku na terenie Parafii Św. Jakuba Starszego Apostoła w Lubszy” (pisownia oryginalna). Bp Iwanecki poinformował, że w kościele w Bruśku odprawiana jest Msza w nadzwyczajnym rycie za zgodą biskupa gliwickiego przez wyznaczonego kapłana.
W komunikacie nie znajduje się informacja o karach nałożonych na ks. Rosę. Na forach tradycjonalistycznych pojawiła się wieść o tym, że ks. Rosa przeszedł wraz z grupą wiernych do Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X. Jego nazwisko wciąż znajduje się na stronie internetowej diecezji gliwickiej w spisie duchownych. Można więc założyć, że kanoniczny proces dyscyplinarny jest w toku.
Parę dni później informacja o dekrecie trafiła okrężną drogą do władz Diecezji Katowickiej Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego i sprawy potoczyły się błyskawicznie. Lefebrystom odmówiono przedłużenia umowy. Według informacji ekumenizm.pl ogłaszana na 31 października br. ostatnia Msza nie została już odprawiona.
Komentarz
Ten tekst powinien być właściwie opublikowany w Święto Reformacji i to z przyczyn wielu. Nie tylko dlatego, że opisane wydarzenia pokazują, że Kościoły popełniają błędy i zawsze jest szansa na naprawienie pomyłki, omyłki czy niedopatrzenia, ale też dlatego, że drogi ekumenizmu są kręte i nieprzewidywalne.
Jakkolwiek trudno mówić o współpracy luterańsko-lefebrystycznej (owo połączenie może być uznane za kuriozum samo w sobie), gdyż strona luterańska najwyraźniej nie wiedziała z kim ma do czynienia, to jednak pozostaje pewne zdziwienie zaistniałą sytuacją. Oczywiście luteranie – zapewne działając w poczuciu odpowiedzialności ekumenicznej — nie dopilnowali należytej staranności, a przedstawiciele lefebrystów organicznie-ideowo związani ze skrajnie prawicowymi ideologiami politycznymi, nie byli łaksawi, aby dokładnie się przedstawić i powiedzieć, kim są.
Przypomniało mi to podobną metodę działania, a kontekst dzisiejszego święta, jak i jutrzejszych Zaduszków, niejako temu sprzyja. Bo oto w tym okresie, a także poza nim, zdarzały się na cmentarzach przypadki, gdy za duchownych Kościoła rzymskokatolickiego podwali się lub podają duchowni niektórych, tzw. wyznań starokatolickich, zachęcając do składania ofiar i do korzystania z ich usług religijnych. Jest sutanna, jest pomponik, stuła i kropidło – jest ksiądz, tyle że nie rzymskokatolicki. Wagabunda.
W tym przypadku jest podobnie – siostry i bracia lefebryści nie zachowali się po bratersku-siostrzeńsku, bo luteran za takich raczej nie uważają. Nie przedstawiono wszystkich faktów i okoliczności, narażając gospodarzy miejsca (luteran) na niebezpieczeństwo pogorszenia kontaktów ekumenicznych i oskarżenia o mieszanie się w wewnętrzne trudności diecezji gliwickiej. Nawet jeśli w początkowym okresie odprawiania nabożeństw kapłan nie był (jeszcze) członkiem FSSPX to jednak celebracja tych nabożeństw nie była uzgodniona z właściwym biskupem miejsca dla katolików. Luteran wmanewrowano w kłopotliwe położenie.
A sytuacja jest trudna, nie tylko w diecezji gliwickiej, ale też w wielu innych, w których – za zgoda papieża Franciszka – lefebryści z nieuregulowanym statusem kanonicznym funkcjonują w paralelnych strukturach kościelnych, robiąc konkurencję parafiom rzymskokatolickim i to z pełnym przyzwoleniem Biskupa Rzymu.
Dariusz Bruncz