
- 14 lipca, 2020
- przeczytasz w 6 minut
24 i 25 lipca br. prawosławni w Polsce obchodzą święto Zaleszańskiej Ikony Matki Bożej, które w tym roku połączone jest z kanonizacją 60 nowych męczenników podlaskich. W Żeńskim Klasztorze Świętej Wielkiej Męczennicy Katarzyny w Zaleszanach odbędzie się kanoni...
Cerkiew prawosławna kanonizuje 60 męczenników podlaskich
24 i 25 lipca br. prawosławni w Polsce obchodzą święto Zaleszańskiej Ikony Matki Bożej, które w tym roku połączone jest z kanonizacją 60 nowych męczenników podlaskich. W Żeńskim Klasztorze Świętej Wielkiej Męczennicy Katarzyny w Zaleszanach odbędzie się kanonizacja, której przewodniczyć będzie metropolita Warszawy i całej Polski Sawa (Hrycuniak). O kanonizacji rozmawiamy z Tomaszem Sulimą, samorządowcem i publicystą prawosławnym.
Czym zbliżająca się kanonizacja będzie różnić się od tej sprzed 17 lat, gdy świętymi ogłoszono pierwszych dziewięciu męczenników?
Sobór Biskupów Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego podjął decyzję o włączeniu do grona świętych męczenników chełmskich i podlaskich nowych świętych, zresztą nie pierwszy raz od 2003 r., gdy nastąpiła pierwsza kanonizacja. Wszystkich łączy śmierć za wiarę w czasie II wojny światowej i po jej zakończeniu. Grupa kilkudziesięciu nowych świętych to ofiary oddziału kpt. Romualda Rajsa “Burego” z przełomu stycznia i lutego 1946 roku. Dla ich odróżnienia będą określani mianem “podlaskich”, a lokalnie od nazw miejscowości, z których pochodzili — zaleszańskich, zaniewskich i szpakowskich. Intencją biskupów było zgromadzenie nowych świętych wokół ikony Matki Bożej z Zaleszan, która wiąże się z tą tragedią.
Dlaczego te kanonizacje są ‘dawkowane’?
Kanonizacja, czyli kościelne potwierdzenie świętości wynika w tradycji prawosławnej przede wszystkim z kultu i lokalnej pamięci. Na Chełmszczyźnie mówimy o pamięci zbiorowej rodzin, które połączyły przymusowe przesiedlenia z 1947 r. w ramach «Akcji Wisła». W polsko-ukraińskim konflikcie ginęli tam głównie duchowni jako liderzy miejscowych społeczności. Stąd pamięć była mocniej osadzona. Co innego na północnym Podlasiu, gdzie pamięć była objęta pokoleniowym tabu, a prawda o grupie furmanów wyszła na jaw dopiero w latach ’90 ubiegłego wieku. Dużo czasu upłynęło zanim wydarzenia z 1946 r. uświadomiły rodzinom ofiar, ale też i Cerkwi, że mamy do czynienia z męczeństwem nie tylko z powodu białoruskiego pochodzenia, ale też prawosławnej wiary, co na Białostocczyźnie było wiadome od wielu lat.
Kto inicjował ten proces?
O ile dobrze pamiętam po raz pierwszy o męczeństwie ofiar “Burego” mówił jeszcze w 2007 roku zwierzchnik polskiej Cerkwi, metropolita Sawa (Hrycuniak), erygując Żeński Dom Zakonny w Zaleszanach. Jego przełożoną została wówczas siostra Elżbieta (Niczyporuk), której rodzina ucierpiała w tej pacyfikacji. Nawiązując do okresu pierwszych chrześcijan, metropolita wówczas mówił o krwi męczeńskiej jako fundamentu wiary, szczególnie w pierwszych wiekach chrześcijaństwa. Dla mieszkańców wsi, którzy cudownie ocaleli, był to wyraźny sygnał, że nie jest to dzieło przypadku.
24–25.07. w Klasztorze Żeńskim Św. Wlk Męczennicy Katarzyny odbędzie się święto ku czci Ikony MB Zaleszańskiej połączone z kanonizacją kolejnych 60 męczenników ziemi chełmskiej i podlaskiej zamordowanych w 1946 w czterech wsiach (1/2) https://t.co/s2W5CoQXNK
— ekumenizm.pl (@ekumenizmpl) July 14, 2020
Czy od 2003 roku pojawiły się nowe informacje, dzięki którym zdecydowano się na poszerzenie grona świętych?
Momentem przełomowym było zakończenie śledztwa Instytutu Pamięci Narodowej w 2005 roku, które potwierdziło, iż doszło do “zbrodni przeciw ludzkości o znamionach ludobójstwa”. Prokurator przyznał, iż śmierć była spowodowana czynnikiem narodowościowym i wyznaniowym. Znam relacje ocalałych, którzy mówili mi, że od lat czują więź z zabitymi ojcami, krewnymi. Mówili, że również się do nich modlą. Formalnie decyzję o dołączeniu nowych świętych podjęto w październiku 2019 roku.
Jaki jest związek Zaleszańskiej Ikony Bogurodzicy z kanonizowanymi męczennikami?
Ikona powstała w 2013 r. Przedstawia Matkę Bożą w pełnej postaci, obok niej palące się zabudowania i ludzi. Z ikoną wiąże się widzenie jednego z mieszkańców pochodzących z Zaleszan. Obecnie jest otoczona miejscowym kultem. Ikona została oficjalnie uznana przez Cerkiew, a jej dzień liturgicznego wspomnienia przypada na ostatnią sobotę lipca. W wielu relacjach mieszkańców pojawia się wątek cudownego ocalenia i wstawiennictwa Bogurodzicy. Od wielu lat 29 stycznia, w dniu wspomnianych wydarzeń, mieszkańcy gromadzą się w centrum wsi na modlitwie. Nie jest to jednak nabożeństwo żałobne (panichida), a dziękczynne — w intencji ocalenia. W dokumentach ze śledztwa czytamy, że pod dom, w którym zgromadzono mieszkańców, żołnierze podłożył ogień, a drzwi zaryglowali. Uratował ich jeden z żołnierzy, który ryzykując życiem, wykazał się niesubordynacją i otworzył drzwi płonącego domu. Nie znamy tożsamości tego żołnierza, ale według s. Niczyporuk żołnierz ten był na rozprawie, na której skazano “Burego”, a zeznający mieszkańcy byli mu wdzięczni za ocalenie.
Jest już ikona męczenników chełmskich i podlaskich, jest troparion — czy w związku z kanonizacją należy się spodziewać nowych akcentów liturgicznych?
Wiem, że na prośbę proboszcza parafii w Maleszach (do niej należą dziś wsie Zanie i Szpaki) powstaje nowa ikona, która będzie przedstawiać nowych świętych. Póki co posługujemy się dotychczasowymi tekstami liturgicznymi. Niestety nie ma akatystu do świętych, nie mamy również opracowania hagiograficznego dla wiernych. Przed nami jeszcze dużo pracy. Jeżeli nic nie stanie na przeszkodzie to w ostatnią niedzielę lipca po raz pierwszy od ekshumacji z 1997 roku odbędzie się modlitwa w lesie pod Puchałami Starymi, w miejscu kaźni furmanów. To trudno dostępne miejsce. Niestety do dzisiaj nie została formalnie uporządkowana kwestia zbiorowej mogiły w Zaniach. Przed nami dużo do zrobienia.
Co roku w okolicach marca powraca temat tzw. żołnierzy wyklętych — czy pamięć o męczennikach i kanonizacja może w jakikolwiek sposób przyczynić się do choćby cząstkowego pojednania?
Temat ze społecznego punktu widzenia bez wątpienia wzbudza duże emocje, głównie za sprawą organizowanego od kilku lat w Hajnówce marszu, na którym gloryfikowana jest postać “Burego”. Sama kanonizacja niewiele zmieniła, choć z religijnego punktu widzenia widzę dużo lepsze pole do pojednania. Zamiast żałobnej panichidy służy się świąteczny molebień do świętych — już nie ofiar tylko orędowników — jak wierzymy — za nas przed Bogiem.
Może jednak religijny wymiar tragedii jest w stanie przełamać nacjonalistyczną narrację?
Niestety, ta religijna szansa nie jest wykorzystywana, głównie z powodu skrajnej, narodowo-katolickiej narracji, w myśl której ktoś taki jak “Bury” nie mógł się dopuścić zbrodni. Niestety nie pomagają w tym państwowe organy jak IPN, który jako instytucja naukowa, miast zajmować się opracowaniami historycznymi, próbuje zmienić kwalifikacje czynu, określone w śledztwie z 2005 roku. W nowej retoryce, ofiary “Burego” zginęły nie z powodów narodowościowych i wyznaniowych, ale politycznych. Nie pomaga to w pojednaniu i zrozumieniu skali tragedii, której skutki do dzisiaj w postaci stygmatu społecznego noszą prawosławni Białorusini na Białostocczyźnie. Tragiczna historia lat 1944–47 i działalność tzw. Żołnierzy Wyklętych, która skutkowała wysiedleniem z kraju ponad 30 tys. polskich obywateli wyznania prawosławnego, do dzisiaj nie jest powszechnie uświadamiana. Nowi święci mogą stać się patronami pojednania po okresie wspólnego przepracowania. Do tego czasu będą umacniać wiarę prawosławnych i świadomość, że tu jest ich ziemia, do której mają pełne prawo.
Tomasz Sulima – samorządowiec, radny Bielska Podlaskiego, popularyzator kultury białoruskiej, publicysta prawosławny
Galeria