Prawosławne boje o autokefalię
- 29 lipca, 2004
- przeczytasz w 3 minuty
W Stanach Zjednoczonych żyje dziś ponad 3 miliony wyznawców prawosławia, co stanowi około 1,3 % populacji tego kraju i liczba ta stałe rośnie. Problemem jest to, że prawosławni podlegają kilku różnym patriarachtom (Konstantynopola, Serbii, Antiochii, Aleksandrii etc.) i często zdarza się, że w tym samym mieście rezyduje kilku biskupów prawosławnych, co z punktu widzenia prawa kanonicznego jest, delikatnie rzecz biorąc, dość niezręczne. Wydawałoby się, że jeden […]
W Stanach Zjednoczonych żyje dziś ponad 3 miliony wyznawców prawosławia, co stanowi około 1,3 % populacji tego kraju i liczba ta stałe rośnie. Problemem jest to, że prawosławni podlegają kilku różnym patriarachtom (Konstantynopola, Serbii, Antiochii, Aleksandrii etc.) i często zdarza się, że w tym samym mieście rezyduje kilku biskupów prawosławnych, co z punktu widzenia prawa kanonicznego jest, delikatnie rzecz biorąc, dość niezręczne. Wydawałoby się, że jeden z największych Kościołów prawosławnych na świecie powinien uzyskać status autokefalii. Teoretycznie tak, ale jak to często bywa w sprawach kościelnych teoria z praktyką ma niewiele wspólnego.
Pierwszym Kościołem prawosławny na terenie Ameryki Północnej reprezentowali duchowni prawosławni z Rosji , którzy od XVIII wieku chrystianizowali Alaskę i tereny dzisiejszej Kanady. Rozwój tego Kościoła przebiegał dość pomyślnie, aż do rewolucji bolszewickiej, gdy Kościół w Ameryce, podległy teoretycznie patriarchatowi moskiewskiemu (nieobsadzonemu od 1707 roku), popadł w rozsypkę. Ostatecznie po dość skomplikowanych manewrach personalnych i organizacyjnych uzyskał w 1970 rokuautokefalię jako Prawosławny Kościół w Ameryce (Orthodox Chuch in America).
Tymczasem od XIX wieku od strony wschodniego wybrzeża nasilała się emigracja prawosławnych z Serbii, Grecji i Bliskiego Wschodu podległych innym ośrodkom kościelnym niż Moskwa. Każdy posiadał własne struktury, które nierzadko się dublowały. Obecnie, największy z tych Kościołów to Antiocheńska Prawosławna Archidiecezja Ameryki Północnej (The Antiochian Orthodox Christian Archdiocese of North America), zrzeszająca głównie emigrantów z Bliskiego Wschodu oraz największą ilość konwertytów na prawosławie. Zdaniem wielu, archidiecezja ta już dawno przewyższyła liczebnością rodzimy patriarchat i 16 lipca bieżącego roku ogłosiła swoją autokefalię w stosunku do Antiochii.
Trzecim chętnym do unii jest największy Kościół prawosławny w USA, skupiający osiedlonych w kraju Greków. W 2002 roku uchwalił on zmiany w swoim statucie, które pozwoliłyby mu mieć większą niezależność od patriarchatu Konstantynopola, któremu podlega. I właśnie tutaj jest pies pogrzebany. Patriarcha bowiem odmówił zatwierdzenia nowego statutui nadał Kościołowi zupełnie inny, który jeszcze bardziej osłabia jego pozycję w Ameryce.
Świeccy wierni są rozgoryczenii w zeszłym roku część podała swoich biskupów do sądu świeckiego, twierdząc, iż bezprawnie (bez zgody Kościoła) stosują statut nadany przez patriarchę Bartolomeusza. Sprawa się toczy. W odpowiedzi nie zaproszono liderów organizacji Orthodox Christian Laity na obrady tegorocznego synodu. Wierni chcieliby się też dowiedzieć czegoś więcej na temat $1,5 miliona dolarów wydanych na odszkodowania dla ofiar molestowania seksualnego przez duchownych,na co duchowni nie chcą się zgodzić.
Zdaniem wielu obserwatotów niechęć Konstantynopola do zjednoczenia wszystkich prawosławnych w USA ma podtekst polityczy: dopóki są oni podzieleni, Grecy podlegają mu bezpośrednio, co sprawia, iż w rozgrywakach z metropolitą Aten abp. Christodoulusem może się on wykazać sporą grupą wiernych. W razie zjednoczenia i autokefalii, choć pozostanie honorowym zwierzchnikiem prawosławnych w Ameryce, oprócz silnego metropolity Grecji przybędzie mu coraz silniejszy metropolita USA, a tego Konstantynopol nie chce.
Obserwatorom z zewnątrz nie zostaje nic innego jak zapytać, dlaczego tylko z powodów ambicjonalnych kilku duchownych prawosławni w Ameryce marnują pieniądzei energię na utrzymywanie dublującej się hierarchii duchownej, seminariów, szkółitp.? Czy amerykańscy prawosłani muszą płacić taką ceną, także dlatego, iż mieli pecha, iż odkryto ich kontynent po XV wieku, kiedy to hierarchia prawosławna okrzepła jak sie zdajena wieki? I czy przypadek prawosławnych nie jest przypadkiem zjawiskiem częstszym w wielu innych kościołach przerostu formy nad treścią?
Na zdjęciu zwierzchnik Kościoła Prawosławnego Ameryki metropolita Herman