
- 18 kwietnia, 2022
- przeczytasz w 10 minut
Po publikacji danych statystycznych przez Kościół Ewangelicki Niemiec (EKD) i przy uwzględnieniu cząstkowych danych z Kościoła rzymskokatolickiego można mówić o historycznym przełomie w Niemczech: mniej niż połowa obywateli RFN należy do Kościoła rzymskokatoli...
Mniej niż połowa Niemców to katolicy albo ewangelicy
Po publikacji danych statystycznych przez Kościół Ewangelicki Niemiec (EKD) i przy uwzględnieniu cząstkowych danych z Kościoła rzymskokatolickiego można mówić o historycznym przełomie w Niemczech: mniej niż połowa obywateli RFN należy do Kościoła rzymskokatolickiego albo ewangelickiego. Tylko EKD odnotował w 2021 spadek o ponad 500.000 wiernych! To mniej aż o 2,5% w porównaniu z rokiem 2020.
Na krótko przed Wielkanocą Kościół Ewangelicki Niemiec (EKD) opublikował dane statystyczne za 2021 roku, które oznaczają historyczną cezurę w niemieckim krajobrazie religijnym, także o dalekosiężnych konsekwencjach społeczno-politycznych. Dotychczas EKD i rzymskokatolicka Konferencja Biskupów Niemieckich (DBK) ogłaszały dane wspólnie latem, tym razem ewangelicy zdecydowali się przyspieszyć termin publikacji. A te – przy uwzględnieniu prognoz z diecezji rzymskokatolickich – jasno pokazują, że po raz pierwszy w historii Niemiec mniej niż 50% obywateli należy do Kościołów ewangelickich albo rzymskokatolickiego.
EKD, czyli Kościół Ewangelicki Niemiec, nie jest Kościołem w sensie ścisłym, a federacją samodzielnych, 20 ewangelickich Kościołów krajowych tradycji luterańskiej, reformowanej i unijnej, do której zalicza się zarówno zbory luterańskie i reformowane, z których te pierwsze stanowią większość.
Dane dotyczą roku 2021, a więc drugiego roku pandemii koronawirusa, która, utrudniając procedury administracyjne związane z wystąpieniem z Kościoła, w niewielkim stopniu je wyhamowała. Teraz procesy te, połączone z wyższą śmiertelnością spowodowaną koronawirusem, przybrały na sile.
Zlecone przez EKD badania przeprowadzone przez Ewangelicki Instytut Społeczno-Naukowy pokazują nie tylko twarde dane, ale też przyczyny, dla których Niemcy decydują się na opuszczenie swoich Kościołów. Instytut opierał się na danych Kościołów członkowskich EKD oraz na własnych badaniach. DBK opublikuje zbiorcze dane latem, ale pogłębione ankiety dotyczące wystąpień Instytut przeprowadził także wśród grupy byłych katolików.
W porównaniu z rokiem 2020, EKD stracił ponad pół miliona wiernych – 360 tys. to zgony (w 2020: ‘tylko’ 257 tys.), a 280 tys. to wystąpienia z Kościołów. Oznacza to, że w porównaniu z rokiem uprzednim ubyło na papierze aż 2,5% ewangelików w Niemczech – to największy spadek w historii Niemiec. Dziś do EKD należy mniej niż 20 mln. Niemców, a dokładnie 19,7 mln. Liczba wystąpień z Kościołów wzrosła aż o 60 tys. Optymistycznym sygnałem była nieco wyższa liczba chrztów w porównaniu z rokiem 2020, których odnotowano nieco ponad 115 tys. Stabilna pozostała liczba konwersji i powrotów do Kościołów ewangelickich, których było 18 tys.
Aby uświadomić sobie ogrom strat dla EKD warto uwzględnić perspektywę historyczną. Jeszcze w 1990 roku, a więc roku tzw. ponownego zjednoczenia Niemiec, do EKD należało ponad 29,4 milionów Niemców. Liczbę katolików szacowano na 28,3 milionów. Około 25 lat temu stosunki większościowe się odwróciły głównie za sprawą potężnej imigracji z krajów tradycyjnie katolickich i nieco słabszej fali wystąpień z Kościoła rzymskokatolickiego, choć w latach wzmożonych skandali obyczajowych, bywały okresy, w których Kościół rzymskokatolicki odnotowywał większą liczbę wystąpień.
Jak już powiedziano, dane diecezji rzymskokatolickich zostaną opublikowane w czerwcu br., jednak ich treść znana jest już biskupom, którzy w marcu spotkali się na sesji w sanktuarium Vierzehnheiligen. Także dane cząstkowe publikowane przez regionalne gazety, pokazują, że także Kościół rzymskokatolicki czeka statystyczne trzęsienie ziemi, wynikające nie tylko z pandemii, ale ze skandali, które toczyły ten Kościół w roku 2021. Statystyki te nie będą, oczywiście, uwzględniać reakcji wiernych na raport ds. nadużyć seksualnych z archidiecezji monachijskiej, którym – ze względu na osobę papieża-seniora Benedykta XVI – interesowały się media na całym świecie, jednak już teraz niektóre diecezje meldują, że w pierwszym kwartale 2022 roku z Kościoła wystąpiło więcej osób niż w przeciągu całego roku.
Bez względu jednak na dane, które napłyną z Kościoła rzymskokatolickiego, wiadomo już teraz – nawet przy uwzględnieniu ostrożnych symulacji — ponad wszelką wątpliwość, że po raz pierwszy w historii Niemiec mniej niż połowa społeczeństwa nie należy do żadnego z dużych Kościołów. Spośród 16 krajów związkowych (landów) tylko siedem wykazuje przynależność do Kościoła rzymskokatolickiego czy ewangelickiego na poziomie ponad 50%. Listę otwiera niewielki kraj Saary (ponad 70%), a zamyka Hesja (52%). Wszystkie landy to oczywiście tzw. stare landy (zachodnioniemieckie).
We wschodnich landach sytuacja wygląda katastrofalnie – jeszcze w latach 50-tych XX wieku liczba ewangelików wynosiła tam 15 milionów wiernych, by w roku zjednoczenia osiągnąć liczbę zaledwie 4 milionów; liczba katolików zmalała o połowę i wynosiła około milion. Z wyjątkiem Turyngii, gdzie wciąż 27% obywateli należy do Kościoła ewangelickiego albo rzymskokatolickiego, wszystkie nowe landy mają mniej niż 20% obywateli należących do obydwu Kościołów.
Inne powody apostazji wśród katolików i ewangelików
Badania ewangelickiego Instytutu, których celem było poznanie motywacji osób występujących z Kościołów ewangelickiego i rzymskokatolickiego w latach 2018–2021, pokazują wiele interesujących i zaskakujących prawidłowości, także między poszczególnymi grupami wyznaniowymi.
O ile w przypadku zdecydowanej większości ex-ewangelików decyzja o wystąpieniu z Kościoła wynika z trwającego latami procesu zobojętnienia religijnego i nie jest powodem konkretnych działań lub skandali natury finansowej lub obyczajowej, o tyle moment zerwania ex-katolików ze swoim Kościołem ma bardzo konkretny powód i jest nagłe – są to skandale seksualne oraz brak równouprawnienia kobiet w Kościele. Najwięcej, bo aż 85% byłych katolików jako powód rozstania z Kościołem podaje brak jego wiarygodności – wśród ewangelików odsetek ten wyniósł 69%.
Kirchenaustritte: Inzwischen weniger als die Hälfte der Deutschen kirchlich gebunden https://t.co/oq01I7a1Vd
— Die Nachrichten (@DLFNachrichten) April 12, 2022
Podobnie więcej byłych katolików niż protestantów uważa, że Kościół nie żyje tym, co sam głosi. Z kolei nieco mniej niż 30% byłych katolików opuszcza Kościół, uważając, że idzie za bardzo z duchem czasów. U protestantów liczba ta jest wyższa – ok. 40%.
Wyniki badań pokazują, że rzadko kiedy wystąpienie z któregokolwiek Kościoła to kwestia jednego problemu. Na tę decyzję składa się wiele – mniej lub bardziej poważnych czynników — choć wśród katolików dominują sprawy związane z wiarygodnością, w tym szczególnie sprawa molestowania seksualnego nieletnich (79%). Oczywiście, także finanse odgrywają rolę i tutaj protestanci są rekordzistami – aż 71% byłych protestantów występuje z Kościoła, gdyż chce zaoszczędzić na podatku kościelnym. Wśród katolików odsetek ten jest o kilkanaście procent mniejszy.
Dane za 2021 rok nie napawają optymizmem, a jeszcze mniej inspirujące są prognozy, z których wynika, że w 2060 roku jedynie 30% Niemców będzie należeć do Kościoła ewangelickiego albo rzymskokatolickiego.
Wciąż ponad 50% społeczeństwa to chrześcijanie
Gwoli ścisłości należy dodać, że ponad połowa Niemców to wciąż nominalni chrześcijanie, a osób, które występują z Kościołów, nie sposób automatycznie zakwalifikować jako ateistów.
Nawet jeśli uwzględni się fakt, że mniej niż połowa naszych zachodnich sąsiadów należy do którego z dwóch największych Kościołów, to do tej liczby należy doliczyć nieco ponad 300 tys. protestantów z tzw. Kościołów wolnych (chrześcijan ewangelikalnych, a także staroluteran i metodystów), 1,5 miliona członków Kościołów prawosławnych różnych tradycji i jurysdykcji oraz mniejsze Kościoły starokatolickie. Liczba muzułmanów oscyluje w Niemczech na poziomie 5,5 mln.
Reakcje z Kościoła ewangelickiego
Opublikowane dane skomentowali kluczowi przedstawiciele ewangelicyzmu w Niemczech, w tym przewodnicząca Rady EKD ks. Annettee Kurschus, która stwierdziła, że wprawdzie sposób oddziaływania Kościoła nie zależy tylko od liczby formalnych członków to jednak Kościół nie zamierza przyjmować tych danych jako wyrazu woli Bożej. – Będziemy robić wszystko, co w naszej mocy, aby przeciwdziałać temu trendowi. Skoncentrujemy się na tym, co jest naszą specjalnością i na co jest zapotrzebowanie – duszpasterstwie, szczególnie w praktyce chrzcielnej i wychowaniu.
Wyniki komentują także wybitni socjolodzy religii, w tym prof. Detlef Pollack z Münster, który nieco ironicznie zauważa, że oczywiście, „liczby nie przekreślają prawdy Ewangelii albo można reprezentować stanowisko – jak niektórzy przedstawiciele Kościoła — że upadek Kościoła ludowego miałby być błogosławieństwem dla Ewangelii, a prawda chrześcijańska tym bardziej zajaśnieje (…) ale jako socjolog muszę powiedzieć, że siła przekonywania chrześcijańskiego przesłania nie zależy tylko od tego, co Kościoły zwiastują, ale także od tego, jak wielu jest tych, którzy Kościołom wierzą.
Seit Jahrzehnten gehen die Mitgliederzahlen der Kirchen in Deutschland zurück. In diesem Jahr sind es erstmals weniger als 50% der deutschen Gesamtbevölkerung, die der evangelischen oder katholischen Kirche angehören. Man könnte annehmen, dass dies der Wahrheit 1/5
— Detlef Pollack (@DetlefPollack) April 8, 2022
Wystąpić się od razu nie da
Nieco pełniejszy obraz chrześcijańskiego „landszaftu” w Niemczech będzie widoczny już za dwa miesiące, ale nie jest on w żadnym razie statyczny. Jeśli ktoś chciałby wystąpić z Kościoła jeszcze w kwietniu po wielkanocnym „alleluja” to w wielu miejscach w Niemczech nie jest to możliwe, a to dlatego, że terminy w sądach są zajęte do końca miesiąca, a te na maj już właściwie się kończą.
Topniejące statystyki Kościołów przekładają się także na ich wpływ na życie polityczne. 31 marca kanclerz Olaf Scholz – pierwszy w historii Niemiec kanclerz bezwyznaniowy – spotkał się z przewodniczącym niemieckiego episkopatu bp. Georgiem Bätzingiem, a dzień później z ks. Annette Kurschus. Wydarzenie zostało skromnie odnotowane na stronach obydwu Kościołów i w Urzędzie Kanclerskim, ale nie przykuło jakoś szczególnej uwagi ogólnokrajowych mediów, mimo że duchowni ‘reprezentują’ już niespełna 50% społeczeństwa i trzeciego w kraju pracodawcę.
Die EKD-Ratsvorsitzende Annette Kurschus war heute in Berlin zum Antrittsbesuch bei @bundeskanzler Olaf Scholz. Bei dem Gespräch ging es u.a. um Putins Angriffskrieg gegen die #Ukraine, die Lage der Geflüchteten in Deutschland und #Europa und die Bewältigung der #Corona-Pandemie. pic.twitter.com/pakFh3dDQu
— Evangelische Kirche (@EKD) April 1, 2022
Większą uwagę medialną i polityczną przyciągają głosy z rządzącej koalicji, domagające się ukrócenia wpływu Kościołów poprzez likwidację prastarych odszkodowań za utracone nieruchomości w XIX wieku (rocznie 500 mln euro z budżetów krajowych), pobieranie podatku kościelnego czy bezpłatnego czasu antenowego w państwowych mediach na coniedzielne nabożeństwa, codzienne programy telewizyjne i uprzywilejowanie w prawie pracy.
W umowie koalicyjnej SPD-Zielonych-FDP rewolucyjnych posunięć nie ma. SPD nie chciała radykalnych zmian w kwestii religii w szkołach czy podatku kościelnego. Mniejsi partnerzy koalicyjni (Zieloni i FDP) chcieli, i to w porozumieniu z postkomunistyczną Lewicą (Die Linke), ruszyć kwestię wspomnianych odszkodowań, ale zderzyli się ze ścianą w postaci sprzeciwu CDU/CSU i niektórych członków SPD.
Występujesz — płacisz
Poczynania decydentów krytykują młodzieżówki partyjne, które domagają się bardziej zdecydowanych działań – począwszy od ingerencji państwa w sprawę wyjaśniania przypadków pedofilii w Kościołach (państwowa komisja prawdy na wzór irlandzki), poprzez finansowanie działań Kościołów w przestrzeni medialnej, a skończywszy na podatku kościelnym.
Informacje o rosnących liczbach wystąpień są zachętą do kolejnych postulatów jak niedawno w Północnej Nadrenii Westfalii, gdzie w 2021 roku aż 155 tys., ludzi wystąpiło z obydwu Kościołów. Max Baum, jeden z liderów krajowej młodzieżówki FDP, domaga się zlikwidowania niesprawiedliwości związanej z „negatywną wolnością religijną”. Młody polityk odniósł się do faktu, że każdy kto występuje z Kościoła musi uiścić opłatę administracyjną w wysokości 30 euro, której nie ma, gdy ktoś wstępuje do Kościoła, „chociaż trud administracyjny jest ten sam” – przekonuje i proponuje inną regulację, aby to Kościoły co pięć lat same ustalały, czy ich członkowie nadal chcą pozostać w Kościele.
Religia w polityce
Jednak w samej FDP – podobnie jak w innych partiach – nie ma jednomyślności jak poluzować relacje z Kościołami w sposób możliwie nieszkodliwy dla usług socjalnych, które wykonują Kościoły. Wynikać to może z wciąż stosunkowo dużego wpływu polityków, przyznających się do chrześcijaństwa, w niemieckiej polityce, nawet jeśli obecny rząd jest pierwszym, tak mocno bezkonfesyjnym.
Podczas zaprzysiężenia 9 z 16 ministrów federalnych użyło formuły „Tak mi dopomóż Bóg”, a bezwyznaniowi są najważniejsi członkowie rządu – kanclerz Scholz, wicekanclerz Robert Habeck, były ewangelik, mówi o sobie jako „zsekularyzowanym chrześcijaninie”), a także minister finansów Christian Lindner, który wystąpił z Kościoła katolickiego w wieku 18 lat. Z kolei ministerka spraw zagranicznych Annalena Baerbock, oficjalnie luteranka, mówi, że nie jest specjalnie wierząca, a popularny minister zdrowia Karl Lauterbach wystąpił z Kościoła rzymskokatolickiego, choć nie wyklucza, że może kiedyś do niego powróci. Podczas zaprzysiężenia odwołał się w uroczystości do Boga.
Jednak wśród rządzącej koalicji nie brakuje też wierzących i praktykujących chrześcijan – minister transportu Volker Wissing w wolnych chwilach jest organistą w parafii ewangelickiej, a ministerka budownictwa Klara Geywitz, ewangeliczka, kieruje Grupą Roboczą Chrześcijanek i Chrześcijan w SPD. Wyznania rzymskokatolickiego są m.in. Marco Buschmann (minister sprawiedlwiosci, FDP) oraz Bettina Stark-Watzinger (minister edukacji i badań, FDP).
Ciekawostką religijną obecnych władz jest postać Pascala Kobera, także z FDP – Kober jest od niedawna pełnomocnikiem rządu federalnego ds. ofiar terroryzmu, szefem Związku Chrześcijańskich Liberałów i urlopowanym księdzem Ewangelickiego Kościoła Wirtembergii.