Zderzenie katolickich wiceprezydentów
- 21 sierpnia, 2012
- przeczytasz w 4 minuty
Im bliżej do wyborów prezydenckich w USA, tym większego znaczenia nabierają kwestie religijne i związane z nimi zagadnienia moralno-etyczne. Po tym jak Mitt Romney, kandydat Partii Republikańskiej w wyścigu o Biały Dom, ogłosił, że jego kandydatem na wiceprezydenta będzie 42-letni Paul Ryan, znaczenie katolickich głosów w wyborach niezmiernie wzrosło. Po raz pierwszy w historii USA kandydatami na wiceprezydenta są członkowie Kościoła rzymskokatolickiego, reprezentujący odmienne wizje katolicyzmu. Urzędujący prezydent Barack Obama […]
Im bliżej do wyborów prezydenckich w USA, tym większego znaczenia nabierają kwestie religijne i związane z nimi zagadnienia moralno-etyczne. Po tym jak Mitt Romney, kandydat Partii Republikańskiej w wyścigu o Biały Dom, ogłosił, że jego kandydatem na wiceprezydenta będzie 42-letni Paul Ryan, znaczenie katolickich głosów w wyborach niezmiernie wzrosło. Po raz pierwszy w historii USA kandydatami na wiceprezydenta są członkowie Kościoła rzymskokatolickiego, reprezentujący odmienne wizje katolicyzmu.
Urzędujący prezydent Barack Obama postanowił, że będzie ubiegać się o reelekcję wraz z dotychczasowym wiceprezydentem Joe Bidenem, katolikiem, który popiera stanowisko Kościoła w sprawach ekonomiczno-społecznych, nie zgadzając się jednocześnie z nauczaniem Kościoła nt. aborcji i uznawania związków jednopłciowych. Z kolei Paul Ryan, krytykowany przez wpływowe, lewicujące środowiska katolickie za antyspołeczne poglądy gospodarcze, zdecydowanie popiera stanowisko Kościoła w kwestii ochrony życia i obrony tradycyjnego rozumienia rodziny i małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny.
Dwa katolicyzmy
Sprawa jest niezwykle poważna zarówno dla demokratów, jak i republikanów, ponieważ katolicy stanowią aż 1/4 całego elektoratu, a w tzw. swing-states, a więc stanach niezdecydowanych, nawet 1/3 wyborców. Walka obydwu partii o katolickich wyborców odwzorowuje wyraźnie dwie wizje katolicyzmu. Z jednej strony jest to katolicyzm oficjalny reprezentowany przez Konferencję Biskupów, konserwatywne organizacje świeckich katolików, a z drugiej przez liczne grupy świeckich i duchownych, domagających się reform i bardziej liberalnego kursu Kościoła.
Symbolem tej ostatniej grupy są zbuntowane siostry z LCWR, największej organizacji skupiającej rzymskokatolickie zakonnice, znajdujące się obecnie w ostrym konflikcie z Watykanem. Przypomnijmy, że Watykan wydelegował trzech hierarchów, których zadaniem jest przywołanie do porządku sióstr. Zdaniem Watykanu siostry zbyt skoncentrowały się na lewicowej agendzie, a za mało na dbałości o katolicką ortodoksję, popełniając przy tym błędy doktrynalne. LCWR założona przez hierarchię kościelną nie chce się poddać dyktatowi biskupów i rozważa nawet rozwiązanie struktur i powołanie nowych niezależnych od Watykanu. Siostry z LCWR już skrytykowały poglądy społeczne kandydata republikanów na wiceprezydenta Ryana jako niekatolickie, pokazując tym samym z kim byłoby im bardziej po drodze.
Kardynał skandalista
Sprawa jest szczególnie trudna dla biskupów, którzy próbują mówić jednym głosem, a jednak napotykają na krytykę konserwatywnej części wiernych, zarzucających im niejednoznaczny ton, rozmywający zasady wiary katolickiej. Przykładem jest choćby krytyka jaka spadła w ostatnich dniach na metropolitę Nowego Yorku, konserwatywnego kardynała Timothy Dolana, który mimo protestów zaprosił prezydenta Obamę na doroczny bankiet dobroczynny archidiecezji. Hierarcha bronił swojej decyzji, argumentując, że zaproszenie nie jest ani nagrodą, ani zgodą na poglądy Obamy nt. życia nienarodzonego i związków homoseksualnych, ale przestrzenią dialogu Kościoła z ludźmi o innych poglądach i okazją do zaprezentowania katolickiego punktu widzenia. Część środowisk katolickich okrzyknęło popularnego kardynała Dolana – zresztą zaufanego człowieka Benedykta XVI – skandalistą.
Wewnętrzny konflikt dobrze wyczuwają stratedzy polityczni demokratów i republikanów. Jak już informowaliśmy na ekumenizm.pl, większość amerykańskich katolików popiera Baracka Obamę, jednak nominacja Ryana, cieszącego się poparciem wielu hierarchów może przechylić sympatie katolickich wyborców na stronę republikanów – pytanie tylko, na ile.
Walka o katolickie i protestanckie głosy
Z pewnością rywalizacja między wiceprezydentami na płaszczyźnie religijnej będzie w dużej części dotyczyła pytania: który z nich jest prawdziwym katolikiem, a przy tym pytaniu Joe Biden nie ma szans na poparcie Kościoła szczególnie w kontekście konfliktu biskupów z administracją Baracka Obamy ws. wolności religijnych związanych z reformą zdrowotną. Katoliccy biskupi otrzymali mocne poparcie ze strony republikańskich polityków, w tym Mitta Romney’a, oraz niespotykanych wyrazów solidarności ze strony konserwatywnych Kościołów protestanckich, w tym luteranów i baptystów. Z moralnym wsparciem dla Ryana pospieszył bp Robert Morlino, ordynariusz diecezji Madison, który wyraził dumę, że „syn diecezji i brat w wierze” ubiegać się będzie o urząd wiceprezydenta. Hierarcha zastrzegł jednak, że nie jest rolą biskupa i kapłana wskazywanie konkretnej opcji politycznej.
Wybór katolika Ryana na kandydata republikanów na wiceprezydenta ma również strategiczne znaczenie dla zachęcenia wpływowego elektoratu religijnej prawicy związanej z konserwatywnymi protestantami, którzy ze względu na przynależność Mitta Romney’a do Kościoła mormonów, uznawanego przez Kościoły chrześcijańskie za sektę, mogą przymknąć oko na ten fakt i w imię wyższego celu zjednoczyć się w walce z socjalistycznym i antychrześcijańskim zagrożeniem Obamy. Konserwatywny katolik Ryan jest z pewnością o wiele bardziej wiarygodnym i akceptowalnym kandydatem dla protestantów, niż bezwyznaniowy protestant Obama.
: : Ekumenizm.pl: Ponad połowa katolików za Obamą