Społeczeństwo LGBTQ +

Celebryta


Medial­na epo­pe­ja wokół spra­wy ks. Krzysz­to­fa Cha­ram­sy nie jest ani świa­dec­twem upad­ku, ani tym bar­dziej trium­fal­nym wyj­ściem z sza­fy. To po pro­stu spek­takl, w któ­rym dekla­ro­wa­na naiw­ność prze­pla­ta się z nachal­nym auto­mar­ke­tin­giem.


Czy ks. Krzysz­tof pozaz­dro­ścił ks. Woj­cie­cho­wi Lemań­skie­mu sezo­no­wej sła­wy? Trud­no powie­dzieć. Czy ks. Cha­ram­sa jest szcze­ry sam ze sobą, a jego inten­cje odzwier­cie­dla­ją tzw. dobro Kościo­ła? Może. Roz­mo­wa kapła­na z Rena­tą Kim na łamach tygo­dni­ka New­swe­ek Pol­ska nicze­go nie wyja­śnia, a wręcz rodzi poważ­ne wąt­pli­wo­ści, doty­czą­ce całe­go przed­się­wzię­cia. Pomi­ja­jąc dwu­krot­ne odsy­ła­nie do mają­cej się uka­zać nie­ba­wem książ­ki teo­lo­ga (zapew­ne lek­ko­straw­nej spo­wie­dzi gene­ral­nej dla mas), naj­wię­cej pytań wzbu­dza cało­ścio­we spoj­rze­nie na spra­wę.

O co cho­dzi? Nie mówi­my o jakimś tam kapła­nie, przy­pad­ko­wym duchow­nym i medial­nym piesz­czo­chu, ale o księ­dzu, któ­ry bły­ska­wicz­nie wspi­nał się po dra­bi­nie kościel­nej karie­ry. Ścież­ka karie­ry zapew­ne skoń­czy­ła­by się co naj­mniej bisku­pią nomi­na­cją. Nie byle kto zosta­je człon­kiem Mię­dzy­na­ro­do­wej Komi­sji Teo­lo­gicz­nej, podob­nie eks­po­no­wa­ne i dobrze zapo­wia­da­ją­ce się sta­no­wi­sko w naj­waż­niej­szej dyka­ste­rii waty­kań­skiej nie jest jedy­nie wypad­ko­wą szczę­ścia i konek­sji, ale ele­men­tem o wie­le bar­dziej zło­żo­nej ukła­dan­ki. Mamy więc do czy­nie­nia z wytraw­nym – jak mnie­mam – teo­lo­giem, któ­ry w wywia­dach demon­stru­je dzie­cię­cą wręcz naiw­ność: chęć zmia­ny Kościo­ła, wpły­nię­cia na papie­ża Fran­cisz­ka, czy ojców roz­po­czę­te­go Syno­du Bisku­pów.

Nie wie­rzę w dekla­ro­wa­ne inten­cje ks. Cha­ram­sy, gdyż nie wie­rzę, że teo­log i waty­kań­ski tech­no­kra­ta z takim doświad­cze­niem i zna­jo­mo­ścią kościel­nej machi­ne­rii, może mówić to, co tak lek­ko przy­cho­dzi wła­śnie ks. Cha­ram­sie. Rzym­sko­ka­to­lic­ki kapłan, któ­ry po latach karie­ry posta­na­wia wywró­cić wszyst­ko do góry noga­mi, uży­wa­jąc do tego medial­nej insce­ni­za­cji, i żon­glu­ją­cy zbyt pro­sty­mi recep­ta­mi. To żad­na ekle­zjal­na super­no­wa, a po pro­stu naro­dzi­ny (post)kościelnego cele­bry­ty, któ­ry posta­no­wił być waż­ny i zauwa­żal­ny w inny spo­sób.

Iry­tu­ją­ce są nie tyl­ko sło­wa ks. Cha­ram­sy, nie­skry­wa­na pro­wo­ka­cja i teatral­ne wyj­ście z sza­fy. Tak­że eks­hi­bi­cjo­nizm na mia­rę powia­to­we­go talk-show poprzez epa­to­wa­nie życiem pry­wat­nym rodzi wie­le pytań.

Jesz­cze bar­dziej poża­ło­wa­nia god­ne są lito­ści­we wyra­zy współ­czu­cia kie­ro­wa­ne pod adre­sem kapła­na, kre­tyń­skie mora­li­te­ty na temat jego męsko­ści czy sta­nu psy­chicz­no-ducho­we­go zdro­wia. Scha­den­freu­de nie­któ­rych i wie­lu zatro­ska­nych „upad­kiem” kato­li­ków ma porów­ny­wal­ną wia­ry­god­ność, co poczu­cie misji dekla­ro­wa­ne przez ks. Cha­ram­sę.

Wró­żę ks. Cha­ram­sie krót­szy żywot medial­ny niż ks. Lemań­skie­mu. Zmie­cie go nie tyl­ko sam synod i roz­krę­ca­ją­ca się kam­pa­nia do par­la­men­tu, ale też natręt­ny auto­mar­ke­ting. W tym wszyst­kim szko­da teo­lo­gii i teo­lo­gów.


Gale­ria
Ekumenizm.pl działa dzięki swoim Czytelnikom!
Portal ekumenizm.pl działa na zasadzie charytatywnej pracy naszej redakcji. Zachęcamy do wsparcia poprzez darowizny i Patronite.