
- 31 marca, 2025
- przeczytasz w 4 minuty
Obydwa największe Kościoły chrześcijańskie w Niemczech – Kościół rzymskokatolicki oraz Ewangelicki Kościół Niemiec masowo tracą wiernych. Nawet jeśli pocieszający jest fakt, że spadła liczba wystąpień to i tak ogólny rozrachunek liczbowy jest przygnębiający.
Masowy odpływ z niemieckich Kościołów nie ustaje
Obydwa największe Kościoły chrześcijańskie w Niemczech – Kościół rzymskokatolicki oraz Ewangelicki Kościół Niemiec masowo tracą wiernych. Nawet jeśli pocieszający jest fakt, że spadła liczba wystąpień to i tak ogólny rozrachunek liczbowy jest przygnębiający.
W 2025 roku Konferencja Biskupów Niemieckich oraz Ewangelicki Kościół Niemiec opublikowały dane za 2024 rok jednocześnie. W minionym roku dane (za 2023) zostały upublicznione w sporym odstępie czasowym.
Już tylko nieco ponad 45% Niemców należy do jednego z dwóch Kościołów, podczas gdy dziesięć lat temu odsetek ten był większy o ponad 10%. Do Kościoła rzymskokatolickiego należy obecnie ok. 19,8 mln wiernych, a do Kościołów ewangelickich 17,9 mln. Po raz pierwszy od 2018 roku z Kościoła wystąpiło więcej ewangelików niż katolików.
W sumie obydwa Kościoły utraciły w 2024 roku ponad milion wiernych.
Kościoły tracą łeb na szyję
W 2024 roku Kościół rzymskokatolicki opuściło 320 tys. wiernych. To spora zmiana w porównaniu z rokiem 2023, gdy z 27 diecezji wystąpiło aż 400 tys. wiernych. Nieznacznie wzrosła liczba wstąpień, która wyniosła ok. 6200 osób (w tym ponad 1800 konwersji). Ciekawostką jest fakt, że archidiecezja kolońska, dotychczas największa diecezja rzymskokatolicka w Niemczech spadła na drugie miejsce. Obecnie największą diecezją jest diecezja Münster, która posiada 1 mln 630 tys. wiernych – o trzy tysiące więcej niż Kolonia.
W 2024 roku aż 345 tys. osób wystąpiło z jednego z 22 ewangelickich Kościołów krajowych, wchodzących w skład EKD. Dla porównania w 2023 roku Kościoły ewangelickie odnotowały aż 380 tys. wystąpień (różnica 8%). Jeśli doliczyć do liczby wystąpień zgony (335 tys.) i uwzględnić liczbę chrztów (110 tys.) to EKD stracił ok. 570 tys. wiernych. Stabilna pozostała liczba wstąpień do Kościoła, która wyniosła ok. 15 tys. (są to konwersje z innych Kościołów chrześcijańskich lub ponowne przyjęcia).
Zbiorcze liczby oznaczają, że EKD straciło w 2024 roku 3,2% wiernych w porównaniu z rokiem 2023. Szczególnym powodem do zmartwienia jest duży spadek liczby chrztów w skali kraju – w 2024 roku udzielono 30 tys. mniej chrztów niż w roku poprzednim. Z podobnym fenomenem zmaga się również Kościół rzymskokatolicki.
Po publikacji danych z obydwu Kościołów pojawiły się, jak co roku, komentarze najważniejszych przedstawicieli obydwu wyznań – biskupa Georga Bätzinga, przewodniczącego rzymskokatolickiego episkopatu oraz biskupki Kirsten Fehrs, przewodniczącej Rady Ewangelickiego Kościoła Niemiec.
W obydwu wypowiedziach uznanie stanu faktycznego i wyzwań łączą się z nadzieją nawet jeśli nie dojdzie do zmian w trendach liczbowych to Kościoły pozostaną ważną częścią życia społecznego – Kościół i reszta społeczeństwa są zdani na siebie bardziej niż kiedykolwiek, aby ludzie się bardziej angażowali – powiedziała bp Fehrs. Z kolei bp Bätzing podkreślił, że Ewangelia nie stała się miej ważna, ale musi być w inny sposób i wiarygodnie przekazywana ludziom. – Potrzebujemy nowych dróg, odważnych kroków i przede wszystkim zdecydowanej woli, aby nie odwracać wzroku od rzeczywistości – dodał hierarcha.
Prognozy na przyszłość nie są optymistyczne. Ks. prof. Jan Loffeld, znany teolog katolicki podejmujący temat sekularyzacji, przewiduje, że w niedalekiej przyszłości do obydwu Kościołów będzie należeć ok. 20% społeczeństwa, a trend ten jest nieodwracalny. Według teologa statystyki wymuszą na Kościołach bolesne procesy optymalizacyjne zarówno w kwestii nieruchomości (sprzedaż kościołów i innych budynków kościelnych) oraz zredukowanie oferty począwszy od redukcji zatrudnienia w placówkach pożytku publicznego (przedszkola, szkoły), a skończywszy na duszpasterstwie.
Już teraz obydwa Kościoły wprowadziły spore oszczędności i rezygnują z prowadzenia ważnych instytucji kościelnych z obszaru nauki czy kultury. Do tego dochodzi problem kadrowy i konieczność łączenia parafii przy jednoczesnym spadku liczby studentów teologii. Nieprzypadkowo bp Fehrs, a wraz z nią wielu innych biskupów — zarówno ewangelickich, jak i rzymskokatolickich — coraz bardziej podkreślają wagę wolontariatu dla przyszłości Kościołów.
Coraz mniejszy wpływ
Wraz z odpływem wiernych Kościoły w Niemczech doświadczają także spadku ich znaczenia w życiu publicznym i nie zmienia tego fakt, że na nabożeństwie ekumenicznym Słowa Bożego w odnowionej katedrze rzymskokatolickiej św. Jadwigi w Berlinie uczestniczyli przedstawiciele najwyższych władz państwowych oraz liderzy tworzonej z mozołem nowej koalicji rządowej.
Ostatnie wybory do Bundestagu oraz negocjacje koalicyjne sygnalizują potencjalne linie sporów z rządzącymi. Jeszcze przed wyborami pojawiły się krytyczne głosy po stronie chadecji, krytykujące Kościoły za ich zbytnie rozpolitykowanie, a chodziło o sprzeciw obydwu instytucji wobec zapowiadanego zaostrzenia kursu w polityce migracyjnej. Pojawiły się wręcz komentarze, że opór Kościołów mógł kosztować chadecję kilka procent głosów.
Ponadto ewangelicki biskup Saksonii Tobias Bilz oraz rzymskokatolicki ordynariusz Augsburga bp Bertram Meier opublikowali wspólny list, wyrażając zaniepokojenie doniesieniami o możliwych oszczędnościach w pomocy rozwojowej dla biedniejszych krajów, co wobec sporych cięć nowej administracji w Białym Domu stanowi poważne zagrożenie dla pomocy humanitarnej w najbiedniejszych regionach świata. Obydwaj duchowni koordynują w swoich Kościołach zagadnienia związane z pomocą zagraniczną.